HIP HOP

Nie chodzę na tańce

Nie chodzę na tańce

Dodano: 2017-09-13 | 07:20:20


Miło mi znowu pojawić się na stronach Twista. Tym razem kilka słów o wrześniu i październiku, w których dla środowisk tanecznych zaczyna się cała masa działań i aktywności.


Serwus czytelnicy,


Miło mi znowu pojawić się na stronach Twista. Tym razem kilka słów o wrześniu i październiku, w których dla środowisk tanecznych zaczyna się cała masa działań i aktywności. Przeglądam swojego FB i gdzieś poznikały już posty obozowe, a zaczął się hurtowy wysyp zaproszeń, naborów, zapisów i zachęcania. To właśnie ten czas, czas szukania nowych pasjonatów, którym można przekazywać swoje umiejętności. Ja też to robię,  też zapraszam, ale zatrzymałem się na chwilkę żeby pomyśleć czego chcą nasi „klienci” – przyszli uczniowie czy ich rodzice. Czym się kierujecie, kiedy wybieracie szkołę tańca. Tradycyjnie jest to cena za zajęcia, lokalizacja i grafik zajęć dopasowany do Waszego terminarza. Oczywiście jest to bardzo istotne, ale… ale chciałbym Wam zwrócić uwagę na kilka innych kwestii, które czasem uciekają, a według mnie mają duże znaczenie.

Poruszam ten temat, bo sam wybór szkoły tańca jest skrajnie poważną decyzją. Należałoby uświadomić sobie, że to chodzenie na „tańce” to coś więcej, to rozwój, to nauka dyscypliny, pracowitości, budowanie swojego charakteru i ambicji, trening cierpliwości i odwagi. To budowanie pasji, która jest tak ważna w życiu, być może nawet przygotowanie do zawodu. Taniec kształtuje człowieka, dlatego mądrze wybierajmy.

Po pierwsze sprawdźcie siebie! Nie szukajcie, jeśli nie wiecie czego szukacie. Ja oczywiście wypisuję tutaj długopis z myślą o stylach związanych z kulturą hip hop. Nie będę się mądrzył o tańcu współczesnym, towarzyskim czy salsach, niech każdy robi swoje i zajmuje się swoją dziedziną. Sprawdźcie siebie więc, jeśli szukacie dla siebie zajęć hip hop czy popping, przeszperajcie internety, zorientujcie się czy faktycznie ogarniacie co się kryje pod nazwami tych stylów. Może jednak interesuje Was tańczenie „tak fajnie jak w teledyskach”, a nie faktycznie hip hop, wtedy szukacie inaczej.

Jeżeli już wiecie czego chcecie, lokalne szkoły zbombiły Was już plakatami, to jest to według mnie czas na checkin profilu szkoły. Jest duża szansa, że szkoła z focusem na streetowe style zaoferuje Ci lepsze opcje na rozwój w lockingu na przykład, niż szkoła raczej skoncentrowana na jazzie i klasyce. Oczywiście nie zawsze, ale warto mimo wszystko to sprawdzić. Poczynione? No i słodko! Teraz sprawdź instruktora. Ja mam tak, że szkoła zapraszająca na zajęcia breaking czy hip hop, a nie informująca kto uczy, nie budzi mojego zaufania, być może sami nie ufają umiejętnościom swojego prowadzącego lub prowadzącej. Dla mnie brak takiego info to już potężny zniechęcacz.

Dobra dobra, spoko spoko, udało się i wiecie kto uczy. Teraz sprawdzaj dalej, jakie doświadczenie ma pan/pani od tańców, gdzie jeszcze prowadzi zajęcia, jacy są jego podopieczni. Warto obczaić na ile aktywny jest „coach” na tanecznej scenie i czy jego aktywność jest właśnie w uczonej technice. Prowadzący zajęcia może być super wyszkolonym kotem, uczestnikiem zawodów tanecznych co weekend, mieć nawet ściankę pucharów, ale w tańcu towarzyskim, więc jeśli ma Ci dać hip hop, to może to nie działać zbyt srogo. Niby tancerz to tancerz, jak jest dobry w jazzie to i popping ogarnia, co za problem .nie?

Hmmm, no ja za małolata, idąc na korepetycje z anglika wybrałem typa od anglika, nie od niemieckiego, a niby język to język, nie?

Żeby uczyć jakiegoś stylu tańca, trzeba go zrozumieć, a tego nie da zrobić się po łebkach. Dlatego nie patrzę tylko na miejsce i cenę, czasem lepiej płacić więcej i dostać wyższą jakość. Lecimy dalej. Sprawdźcie czy instruktor prowadzi warsztaty poza szkołą w jego mieście, czy jest zapraszany przez inne studia, czy sędziuje turnieje. To może świadczyć o jego skillsach, wiedzy i szacunku jaki wyrobił sobie wśród tancerzy.

Skoro już o warsztatach mowa, warto rzucić okiem, czy interesująca mnie szkoła tańca organizuje warsztaty z ciekawymi kotami. Teraz rzucicie okiem, a potem będziecie mieć rzut beretem na fajne zajęcia, zapewne też jakieś zniżki i świadomość, że Wasz instruktor nie zamyka Was tylko na siebie, daje Wam opcję rozwoju i sprawdzenia innych trenerów. Dla mnie to skrajnie istotne. Jeżeli słyszę o szkołach i trenerach nie pozwalających swoim studentom uczyć się w innych miejscach, u innych instruktorów… delikatnie mówiąc cuchnie mi to i nie jest to funku smród. To, co i od kogo dostaniecie na sali jest dużo bardziej istotne niż to jaka jest sala, czy ma klimatyzację i czy pani na recepcji jest sztosem.

Wybierajcie mądrze, nie chodzi tylko o Wasz hajs.

Usługa, za którą płacicie, ma wielki wpływ na to jacy się staniecie i jak potoczy się Wasze życie, to nie tylko „chodzenie na tańce”.

Życzę wszystkim udanych decyzji, a instruktorom życzę świadomych uczniów.

Lecimy z tym sezonem i niech funk będzie z Wami!


Łukasz „UFO” Łukomski

- KOSMOS -



Łukasz UFO Łukomski






Łukasz UFO Łukomski - Przygodę z tańcem rozpocząłem od tańca towarzyskiego, początkowo jako tancerz turniejowy, następnie członek formacji "AKANT-RADOM". Zarażony kulturą hip-hopu, zainteresował mnie bboying, co przerodziło się w pasję do street dance trwającą po dziś dzień. Aktualnie skupiam się na poppingu, w tym stylu walczę na undergroundowej scenie, rozwijam się i prowadzę warsztaty i stałe zajęcia. Reprezentuję ekipę KOSMOS.

Dziś jest
13 grudnia 2017

LUDZIE TAŃCA, SYLWETKI